Kosmopolita Kaczyński

Ten arcypolski Jarosław Kaczyński, ten najbardziej polski ze wszystkich Polaków polityk, ciągle nam tę Polskę a to na Bawarię, a to na Koreę, a to na Węgry chce przerabiać

1.
Jarosław Kaczyński jest polski. Ba, wręcz arcypolski. Podobnie jak i jego PiS.
Dlatego, ani Jarosław Kaczyński, ani żaden inny polityk PiS nie otworzy ust, jeśli nie mówi (okoliczności nie mają znaczenia), jak bardzo kocha Ojczyznę (zawsze pisaną wielką literą). Jak przywiązany jest do polskiej tradycji, którą przykazywali mu jego rodzice i dziadowie. Jak polski patriotyzm hartował jego charakter, gdy walczył o wolność z komunistami, a dziś walczy o wolność z liberałami. Jak z mlekiem matki wysysał polską literaturę, którą wciąż czyta sobie do poduszki. Jak Polska jest wyjątkowa na tle Europy, ba, a nawet świata, bo jest przecież Chrystusem narodów. Jak kocha polski katolicyzm i Kościół, który stanowi jego moralny kompas. Krótko: Polska jest dla Kaczyńskiego najważniejsza.



2.
Musi więc dawać do myślenia, jak ten arcypolski Kaczyński, ten najbardziej polski ze wszystkich Polaków polityk, chce nam ciągle tę Polskę a to na Bawarię, a to na Koreę, a to na Węgry przerabiać. Nie wierzycie? No to posłuchajcie!

Jarosław Kaczyński był kilka dni temu w Kolbuszowej na Podkarpaciu. Jako przykład dla tego regionu prezes PiS podał Bawarię, która w latach 40-tych była najbiedniejszą częścią zachodnich Niemiec, a – jak przekonywał – szybko stała się częścią najbogatszą. „Połączenie tradycji i nowoczesności, tego nam potrzeba. Władzy, która będzie potrafiła to uczynić, która nie będzie się wszędzie kłaniała i wszystkich przepraszała, która będzie odwoływała się do polskiej godności, siły, do tego co piękne i wielkie w naszej tradycji

Niemiecka Bawaria, jak się okazuje, to chyba w ogóle ukochane miejsce Kaczyńskiego (mimo, że to przecież wciąż część Niemiec, których „ukryta opcja” zamieszkuje Śląsk). Przecież to w 2010 r. jako kandydat na prezydenta RP mówił w Zabrzu, że gdy zostanie prezydentem, ze Ślaska zrobi drugą Bawarię: „Jeżeli zostanę wybrany prezydentem, uczynię wszystko, co w mojej mocy, żeby Śląsk tą drogą (bawarską – jm) szedł

Rodzi się tylko pytanie: czy jak Kaczyński już zdobędzie wymarzoną władzę, to z Podkarpacia zrobi Bawarię, czy Bawarię zbuduje na Śląsku. Ciekawe.

Podkarpacie to – jak się okazuje – w ogóle miejsce szczególne dla prawicowych polityków. Nie wahają się tam snuć odważnych, niemal geopolitycznych wizji. Jak inaczej czytać fakt, że to właśnie kilka dni temu znów na Podkarpaciu Kaczyński, ten arcypolski Kaczyński, mówił, że Polska ma być jak Korea Południowa. „Tamta Polska (komunistyczna – jm) była naprawdę biedna, a ówczesna Korea była dużo biedniejsza. Dzisiaj buduje reaktory atomowe, jest bardzo nowoczesna i ma już na głowę mieszkańca zgromadzony bardzo wielki majątek. I my też możemy, tylko musimy iść do przodu szerokim frontem – nie tylko to, co robi władza w Warszawie, ale w każdym miejscu, w każdej gminie”.

I analogia ostatnia. Rok 2011, wieczór wyborczy: „Jestem głęboko przekonany, mówił Kaczyński, że przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt (...) Prędzej czy później zwyciężymy, po prostu mamy rację.”

3.
Uff. Przyznam z ręku na sercu, że już się trochę gubię. Raz, według Kaczyńskiego, Polska ma być Koreą. Raz Bawarią. Raz Węgrami. A może po prostu warto, aby Polska była Polską?
Trwa ładowanie komentarzy...