Ukraina potrzebuje reformacji, nie rewolucji

Jakie wartości muszą zacząć praktykować Ukraińcy, by móc przeprowadzić skuteczną reformację własnego kraju? Innymi słowy, jak przekuć bagnety na lemiesze?

Ukrainki i Ukraińcy już wiedzą, że sami muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Mają świadomość, że ich wybór nie sprowadza się do prostej alternatywy: albo Rosja, albo Unia Europejska. To wybór między państwem prawa, demokracją i wolnością obywatelską, a państwem upadłym, autorytarnym i przeżartym korupcją. Dopiero od rozstrzygnięcia tego fundamentalnego problemu zależeć będą dalsze wybory Ukrainy. I ewentualna odbudowa społeczeństwa obywatelskiego czy przyzwoitego państwa.



Nie znaczy to, że nie ma różnicy między tym, czy Ukraina obierze kurs na Unię, czy raczej przybliży się ku Rosji. Ale wybór ten nie jest tak prosty i banalny, jak go przedstawiają politycy w studiach telewizyjnych. Podłożem tego wyboru jest ukraiński dylemat, jaką drogę obrać. Czy, mówiąc wprost, będzie to droga rewolucyjna, czy też „reformacyjna”? Krótko: dziś los Ukrainy rozpięty jest między rewolucją a „reformacją”.

Co oznacza rozwiązanie rewolucyjne? Nie od dziś wiemy, że dużo łatwiej wygrać wojnę czy bój, niż potem efektownie i skutecznie wykorzystać pokój. Doskonałym świadectwem tej prawdy jest fakt, w jak krótkim czasie zmarnowano owoce „pomarańczowej rewolucji”. Na szczęście – bezkrwawej.

Dziś reżim Janukowycza jest dużo silniejszy – jest też zdeterminowany, by bronić swych zdobyczy. Ponadto ma wsparcie potężnego protektora, jakim jest Kreml. Sęk w tym, że rewolucja, której widmo pojawia się na Majdanie, jest na rękę i Janukowyczowi, i Putinowi. Na przemoc, co już nie raz udowodnił Putin, odpowiada się jeszcze większą przemocą.

Krótko: rewolucja Majdanu, do której tak ochoczo namawiają Ukraińców „pokojowi rewolucjoniści” znad Wisły, co to przyglądają się wydarzeniom w Kijowie ze studiów telewizyjnych, oznacza koniec marzeń Ukraińców o wolności i demokracji.

Na czym z kolei polegałaby „reformacja”? Słowo reformacja pochodzi od łacińskiego „reformare” – przekształcenie, przywrócenie czemuś pierwotnej formy. Ukraina nie potrzebuje wstrząsów, wojny domowej, ale systematycznej pracy.

Reformacja nie ma, co jasne, spektakularnego charakteru, ale wiąże się z długotrwałą i systematyczną pracą odbudowy ukraińskiej państwowości. Reformacja to proces, w którym Ukrainie, jeśli wybierze ten wariant, pomoże Unia Europejska, rozpisując i przygotowując określone programy. A celem tych „reformacyjnych” programów będzie stworzenie społeczeństwa obywatelskiego z prawdziwego zdarzenia.


Jakie wartości muszą zacząć praktykować Ukraińcy, by móc przeprowadzić skuteczną reformację własnego kraju? Innymi słowy, jak przekuć bagnety, które już pojawiają się na Majdanie, na lemiesze, które zaczną pracować dla wspólnego dobra?


Po pierwsze, nie zapominajmy, że odwaga myślenia bierze się z odwagi patrzenia. Dlatego trzeba dziś powiedzieć najmocniej, jak tylko się da: „Ukraińcy, nie bójcie się swojej nienawiści”. W sytuacji, w jakiej się znajdują, mają do niej prawo. Mają prawo, bo zawiedli liderzy „pomarańczowej rewolucji”. Zawiódł i oszukał ich Janukowycz. Jest tylko jeden warunek: gniew, bunt i w końcu swoją nienawiść nie powinni kierować jeden przeciw drugiemu. Ona nie może być wymierzona przeciw bliźniemu, także milicjantowi z Berkutu, gdyż wtedy rzeczywiście pożar gasilibyśmy benzyną. Nienawiść i gniew, które obecnie noszą w swoich sercach miliony Ukrainek i Ukraińców, winna być skierowana przeciw obojętności. Ta bowiem zawsze prowadzi do upadku państwa, gdyż jest cichym przyzwoleniem na patologie – korupcję, nepotyzm itd. Dziś imperatyw kategoryczny Ukraińców mógłby brzmieć: „nienawidzę swojej obojętności”.


Po drugie, Ukraińcy, jak górnolotnie by to nie zabrzmiało, potrzebują nadziei – nadziei, gdyż bez niej nie można w ogóle myśleć o przyszłości. Reformacji, której potrzebuje dziś Ukraina, nie sposób przeprowadzić bez nadziei, że kolejnemu pokoleniu młodych ludzi przyjdzie żyć w demokratycznym i przyzwoitym państwie.


Po trzecie, Ukraina potrzebuje odwagi. Tej, gdy patrzymy na Majdan, na szczęście nie brakuje. Odwagi, gdyż z pewnością pojawią się rozmaite przeciwności, skoro tylko Ukraińcy zdecydują się na długotrwały proces reformacji.


Po czwarte, determinacji, gdyż reformowanie upadłego państwa nie jest jednorazowym aktem, ale codzienną harówą. To długotrwały proces, bez gwarancji, że zakończy się spektakularnym sukcesem.

Po piąte, last but not least, solidarności. Reformacja się nie uda, jeśli zabraknie społecznej solidarności – czyli przekonania, że jeden drugiego ciężary ma dźwigać. Że jeśli decydujemy się na reformację kraju, to na kołku trzeba zawiesić logikę „jeden przeciw drugiemu”, i zastąpić ją logiką „jeden z drugim, by stworzyć my”.



Jeśli Ukrainki i Ukraińcy odrzucą rewolucję, a zdecydują się na tak pojętą reformację, to muszą od jutra i każdego dnia praktykować nadzieję, odwagę, determinację i solidarność. Oto logika, jak mówił Vaclav Havel, „siły bezsilnych”. Logika dziania, która jednakże w długiej perspektywie zaprowadzi do budowy „innej, lepszej Ukrainy”.
Trwa ładowanie komentarzy...